ROŚLINNE LABORATORIUM I KILKA SŁÓW O PRZEDMIOTACH

Początek tytułu wpisu sugeruje, że prowadzę skomplikowane naukowe badania nad roślinami, przelewam różne tajemnicze mikstury, tworzę fascynujące wybuchy… a tymczasem „roślinne laboratorium” to najzwyczajniej w świecie mój mały skład rzeczy, które służą do ekspozycji roślin 🙂

Zanim jednak do roślin przejdę… Chciałabym parę słów napisać o przedmiotach. Lubię wyszukiwać nietuzinkowe rzeczy użytkowe i dekoracyjne, stare, nawet zaniedbane, o ciekawym kolorze lub o ciekawej formie. Mało jest punktów, w których takie wyjątkowe rzeczy można kupić ale kilka swoich ulubionych mam i zaglądam do nich czasem. Muszę przyznać, że często udaje mi się kupić właśnie to, czego szukam. Nie wiem jak to się dzieje, na pewno musi sprzyjać mi szczęście ale wydaje mi się, że mam pewne cechy, które ułatwiają mi osiągnięcie tego celu. Często słyszę od znajomych pytania „jak ja to robię?” „gdzie znajduję takie rzeczy?” „jak udaje mi się kupić dizajnerski mebel za 50 złotych?” i szczerze mówiąc odpowiedź jest prosta: po prostu tak jakoś mi się to udaje 😉 Umiejętność wyszukiwania i dostrzegania potencjału dostałam w genach od mamy a pasję do kolekcjonerstwa i doceniania staroci od taty – taka mieszanka odpowiednio zaowocowała w moim życiu bo z wielką łatwością przychodzi mi zdobywanie fajnych rzeczy.

Oczywiście takie szukanie – ja to nazywam „polowaniem” – nie jest łatwe. Powiedziałabym nawet, że to chyba jest konkretna filozofia, specyficzny zespół zachowań i cech charakteru. „Polowanie” (tym terminem będę się posługiwać) przeznaczone jest bowiem tylko dla cierpliwych, zdeterminowanych i zorientowanych na konkret. Osoby, które łatwo i dużo kupują mogą wpaść w niebezpieczny wir zakupowy i grozi im nawet bankructwo! 😉 Pchli targ, sklepik z używaną odzieżą lub serwisy aukcyjne to są naprawdę super sprawy – znajdziemy tam rzeczy niespotykane, intrygujące, dziwne. Niestety te miejsca potrafią być też poważną pułapką jeśli nie sprecyzujemy przed rozpoczęciem zakupów, co jest nam najbardziej potrzebne. Z drugiej strony… w takich miejscach nie zawsze kupimy dokładnie to, co zamierzaliśmy ale za to możemy znaleźć rzeczy nie-pierwszej-potrzeby, tak właśnie powstają dylematy czy brać coś, co może nam się przydać w przyszłości. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze fakt, że unikatowe przedmioty mają to do siebie, że często są porządnie brudne czy zepsute, konieczne są przeróbki czy naprawy. To wszystko może nas zniechęcić a nawet zdegustować. Dlatego rozumiem jak niełatwą sprawą jest wyszukiwanie wyjątkowych rzeczy ale poza wszystkimi wadami, jakie ten proces niewątpliwie posiada, ma też… zalety. Zalety super fajne!

Po pierwsze: nietuzinkowe, rzadziej spotykane rzeczy mają większą moc w podkreśleniu naszego stylu. Trudno jest wyrazić siebie za pomocą przedmiotu z sieciówki, który posiada co druga rodzina. Sięgając do przeszłości wzbogacamy asortyment i do wyboru mamy więcej: przedmioty zarówno współczesne jak i te z lat 80tych, 70tych czy 60tych.

Po drugie: cena, niska cena, bardzo niska cena. Piękny dizajnerski wazon za 4 zł, fotel Chierowskiego za 20 złotych czy biurko w stylu art deco za 100zł. Nie warto za takimi rzeczami pochodzić? Jasne, że warto!

Po trzecie: radość i satysfakcja ze znalezienia wartościowego produktu, w niskiej cenie. Kiedyś nie miałam pojęcia jakie rzeczy można znaleźć w sklepach ze starociami. Nie zdawałam sobie sprawy z tego jak wartościowe projekty sprzed lat można mieć u siebie w domu. Odkąd mam na swoim biurku lampę projektu Wolfganga Dyroffa nie jestem już taka nieświadoma i wiem, że podczas zakupów na pchlim targu mogę kupić jeszcze niejeden skarb.

Ze względu na powyższe zalety gorąco Was namawiam do poszukiwań. Oczywiście, nie rezygnujmy całkowicie ze znanych sklepów. Ja też kupuję w Ikei, w TK Maxx, nie widzę w tym nic złego. Jeśli coś wzbogaca nasze mieszkanie lub po prostu do nas pasuje to nie ma sensu z tego rezygnować. Ale na świecie jeste wiele dobra, wiele ciekawego designu, wiele znanych projektów, które możemy mieć u siebie w domu za grosze. Szukajmy więc rzeczy wyjątkowych i ocalajmy dobre projekty od zapomnienia.

Przejdę teraz do tytułowego laboratorium czyli podam Wam najlepszy przykład tego, o czym pisałam powyżej. Od jakiegoś czasu upodobałam sobie wszelkiego rodzaju szkła, głównie szkła laboratoryjne czyli probówki i menzurki. Takie szkiełka fajnie eksponują rośliny i niewysokie kwiaty cięte. Przygotowałam dla Was kilka zdjęć właśnie takich przykładowych szkieł laboratoryjnych, które pełnią u mnie funkcje wazonów i doniczek, zobaczcie poniżej. Moim zdaniem to super sposób na oryginalną dekorację wnętrza. A Wy, co o tym sądzicie? Jak Wam się podoba takie rozwiązanie?

Odnośnie „polowania” na ciekawe rzeczy… Też zdarza Wam się szukać czegoś i nigdzie tego nie znaleźć? Poszukujecie czegoś wyjątkowego, czego nie ma w popularnych sklepach? Czy Wy też odczuwacie wielką ekscytację przeszukując starocie? Dajcie znać 🙂

Comments are closed